HotDive.com
Polski English Français Deutsch Italiano Español 
SS President Coolidge - nurkowy raj
Autor: Malwina B., 12-05-2010
Vanuatu

SS President Coolidge
Wodowany w 1931 r. przez linie Dollar Streamship (od jego właściciela Dolara Streamship’a), podczas drugiego Wielkiego Kryzysu w USA, SS President Coolidge i jego siostrzany statek SS President Hoover były podobno najbardziej luksusowymi statkami USA w owych czasach.

Zamówione w 1929 roku w stoczni Newports News Shipbulding and Dry Dock Company w Virginii, chociaż były największymi zbudowanymi w USA to w porównaniu z ówczesnymi europejskimi statkami pasażerskimi nie były wcale takie duże. SS Coolidge miał długość 200 m, 25 m szerokości, był w stanie zabrać na swój pokład 1312 osób. Ładownie o pojemności 18 tys. m3 mogły pomieścić 100 samochodów. Statek posiadał trzy poziomy powyżej pokładu oraz pięć poziomów poniżej. Na statku mieściły się dwa baseny, sala gimnastyczna, fryzjer, salon piękności, trzy jadalnie, dwa salony (jeden z nich funkcjonował jako teatr), trzy elektryczne windy, biblioteka a nawet ciemnia dla fotografa na statku. Cały statek był klimatyzowany.

Wystrój oraz umeblowanie było na wysokim standardzie ale nie tak luksusowym jak na statkach europejskich. Najbardziej zdumiewającymi cechami wystroju były freski w bibliotece i pokoju do pisania, bogato zdobiona główna klatka schodowa w jadłodajni, klatki schodowe (z dużymi freskami reprezentującymi kraje, które odwiedziły linie Dollar’a Steamship) oraz kopuła w salonie pierwszej klasy składająca się z 3000 kawałków szkła. Najsłynniejszym chyba elementem SS Coolidge jest wisząca nad kominkiem w palarni pierwszej klasy płaskorzeźba o nazwie „Dama i jednorożec”.


Zatonięcie SS President Coolidge
Przez wiele miesięcy marynarka Stanów Zjednoczonych starała się dowieźć, że to głównie kapitan statku (oficer marynarki handlowej) był odpowiedzialny za tę tragiczną stratę statku stanowczo zaprzeczając faktowi, iż informacja o nowo powstałym polu minowym nigdy nie została wysłana do statku.
Jedynymi osobami, które zginęły byli oficer artylerii oraz strażak, reszta pasażerów spokojnie czekała, aby wspiąć się do szalup ratunkowych bądź by po prostu zejść po drabinie na plażę.
Pole minowe nigdy nie wyrządziło żadnej szkody japońskim celom, jednak zatopiło amerykańskiego niszczyciela, USS Truck, kilka tygodni przed wypadkiem SS President Coolidge.
Pod koniec wojny, różne australijskie i francuskie firmy odzyskały z dwóch wraków śruby oraz zawartość ładowni.


Nurkowanie na „The President”
Na, jak go nazywają lokalni, „The President” wszystko jest interesujące. Tysiące ryb pływa dookoła lub znajduje schronienie w ładowni statku. Duże strzępielowate oraz mureny są przyzwyczajone do obecności nurków w takim stopniu , że zachowują się jak domowe pieszczochy odwracając uwagę nurków od imponujących ilości jeepów, pojazdów oraz zaopatrzenia wojskowego leżącego praktycznie wszędzie.
Posiadający 9 pokładów wrak jest tak zawiły, że wygląda jak labirynt. Wrażenie to potęguje fakt, iż statek spoczywa na burcie. Nawigacja wewnątrz wraku byłaby wyzywającym zadaniem gdyby nie lokalni przewodnicy, dla których odnajdywanie najciekawszych artefaktów to chleb powszedni.

Najbardziej zdumiewającą cechą „The President” prawdopodobnie jest jego stan zachowania po 50 latach spoczynku na dnie. Żądni wrażeń nurkowie wrakowi eksplorują tego „Tytanika płycizn” dwa razy dziennie. Przez kadłub statku, który otwierany był już wielokrotnie podczas operacji ratunkowych, wpływa się do żywego muzeum pełnego hełmów, masek gazowych, broni oraz porcelany. Nurkowie szukają salonu fryzjerskiego, punktu pocztowego i maszynowni. Fotografują działa, które miały chronić statek przed japońskim zagrożeniem, któremu nigdy nie stawił czoła.


Dziś, SS President Coolidge , stał się największym i najłatwiej dostępnym wrakiem na świecie – spełnienie marzeń każdego pasjonata nurkowania wrakowego na głębokości 20-60m. Obecnie można dotrzeć do niego prosto z plaży, przepływając 50 m i eksplorować ten duży, piękny wrak statku.


Amerykanie na Nowych Hebrydach
200,000 – to liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zostali wysłani w 1942 r. do Luganville, głównego miasta Wyspy Santo. Przed inwazją, Luganville było małym portem handlowymzamieszkiwanymi przez kilkaset osób. W zaledwie kilka miesięcy żołnierze zbudowali całe miasto wraz z siatką prostopadle rozmieszczonych ulic zapełnionych jeepami. Jako główna baza armii USA na Pacyfiku, Santo stała się punktem wyjściowym wszystkich operacji wojskowych wokół Wysp Guadalcanal oraz Salomona.
Pięćdziesiąt lat później wszystko nadal tam się znajduje: budynki oraz baraki obecnie wykorzystywane są jako pracownie. Komercyjne linie lotnicze przejęły lotnisko, które było wykorzystywane przez korsarzy. Pod koniec wojny wszystkie ciężarówki, jeepy, żurawie oraz podnośniki widłowe zostały wrzucone do morza, gdy stały się bezużyteczne a ich odesłanie do USA okazało się zbyt drogie.
Miejsce nurkowe, znane jako Million Dollar Point jest imponującą piramidą pojazdów zaczynającą się na głębokości 40 m i ciągnącą się aż do samej powierzchni wody. Natura tu powróciła i spore ilości ryb pływają pomiędzy oponami, przyczepami, half-track’ami oraz buldożerami – jest to bardzo dziwna wizja amerykańskiej logistyki, w pełni doceniana przez turystów, którym lokalne dzieci sprzedają małe buteleczki Coca-Coli znalezione najwidoczniej na tym wielkim historycznym śmietnisku.

 

 

/Zdjęcia dzięki uprzejmości bazy Aquamarine Santo www.aquamarinesanto.com/