HotDive.com
Polski English Français Deutsch Italiano Español 
Idealny partner
Autor: Piotrek Gliszczyński, Centrum Nurkowe Nowa AMA, 10-08-2010
Polska

Sama w sobie idea partnerstwa w nurkowaniu jest wręcz oczywista - jak każde zajęcie, które potencjalnie może być niebezpieczne dla ludzkiego życia i zdrowia, wymaga ono maksymalnej asekuracji, zabezpieczenia przed wszystkimi potencjalnymi zagrożeniami. I to właśnie partner jest podstawowym elementem tej asekuracji - jeśli pod wodą wydarzy się coś, co może nam zagrozić, on będzie najbliżej, żeby pomóc rozwiązać zaistniały problem. Takie zdefiniowanie podwodnego partnerstwa - jako wzajemnej asekuracji, jasno określa relacje, jakie powinny panować między partnerami. Powinny one opierać się na świadomej gotowości do udzielenia partnerowi pomocy. A co za tym idzie, para nurkowa to nie po prostu dwóch przypadkowych nurków, płynących obok siebie - to zespół, który razem wykonuje wspólne zadanie, jakim jest nurkowanie. Tak rozumiane partnerstwo rodzi między nurkami bardzo szczególną więź - zaufanie.

 

Ale zaufanie i gotowość do niesienia pomocy w sytuacji zagrożenia to nie jedyne aspekty nurkowego partnerstwa - bezpieczeństwo nurkowania osiągnęło już dawno na tyle wysoki poziom, że pod wodą rzadko zdarzają się sytuacje wymagające pomocy partnera. Dzięki partnerowi mamy też, a może przede wszystkim, z kim dzielić radość z przebywania w tym pięknym świecie. I nie jest to wcale korzyść marginalna, którą dostajemy przy okazji asekuracji - przecież dzielenie z kimś pozytywnych emocji niesamowicie potęguje te doznania, sprawia, że są jeszcze bardziej radosne i przyjemne.

 

Wiemy, że nurkowanie nie zaczyna się w momencie, kiedy zanurzamy się pod wodę - zaczyna się ono już w chwili, kiedy je planujemy. Jednym z podstawowych elementów planu nurkowania jest ustalenie zespołów i par w ich obrębie. Bardzo ważne jest, aby dobrać pary nurkowe tak, żeby ich uczestnicy mogli wzajemnie zapewnić sobie asekurację, oraz wspólnie cieszyć się nurkowaniem. Tak więc podczas doboru zespołów i par nurkowych istotne są dwa kryteria - towarzyskie, dające możliwość wspólnego cieszenia się nurkowaniem osobom, które znają się i lubią, oraz poziom umiejętności nurkowych i doświadczenia. Jak wykorzystać te dwa kryteria do optymalnego podziału na grupy i pary nurkowe? O tym trochę później...

 

Partnerstwo w nurkowaniu również nie zaczyna się dopiero po zanurzeniu, lecz zdecydowanie wcześniej, podczas wzajemnego sprawdzania sprzętu, jeszcze przed wejściem do wody. Z przykrością muszę stwierdzić, że ten element praktyki nurkowej, zwany potocznie "buddy check", jest przez wielu nurków bagatelizowany (wielokrotnie zdarzyło mi się, że musiałem o nim przypominać...) i wykonywany pobieżnie, jakby "pro forma". Tymczasem każdemu nurkowi powinno zależeć na tym, żeby bardzo dokładnie sprawdzić i poznać sprzęt swojego partnera, z bardzo prostego powodu - ułatwiamy sobie w ten sposób zadanie. Jeśli potencjalny problem odkryjemy jeszcze przed wejściem do wody, nie będziemy musieli rozwiązywać go pod powierzchnią. Podczas sprawdzania sprzętu partnera nie tylko upewniamy się, że działa on prawidłowo, ale przede wszystkim gruntownie się z nim zapoznajemy, co z kolei, jeśli problem się jednak pojawi, ułatwi nam jego rozwiązanie - jeżeli znamy sprzęt partnera, łatwiej nam będzie się nim posłużyć i zrobimy to na pewno skuteczniej i szybciej.

 

Z powyższego wynika, że skrupulatnie przeprowadzony "buddy check" leży w dobrze pojętym, własnym interesie każdego nurka... Jak powinien on wyglądać? Przede wszystkim sprawdzamy, czy nasz partner będzie miał czym oddychać, czyli czy ma odkręconą butlę (należy pamiętać, że odkręcona butla, to tak naprawdę butla o pół obrotu zaworu zakręcona). Oczywiście, jeśli partner ma dwa niezależne automaty oddechowe, sprawdzamy oba zawory. Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, czy butla jest solidnie przymocowana do kamizelki - ubieranie pod wodą rozpadającego się na kawałki partnera jest dość męczące i kłopotliwe. Następny etap sprawdzania, czy partner będzie mieć czym oddychać, to kontrola, czy właściwie działa automat oddechowy (albo automaty oddechowe, jeśli partner ma dwa oddzielne). Robimy to biorąc kilka głębokich, ale szybkich wdechów z automatu, lub wciskając kilkakrotnie przycisk by-pass, jednocześnie obserwując wskazówkę manometru - powinna ona pozostać w trakcie tej procedury nieruchoma, co oznacza, że nic nie zakłóca odpowiedniego przepływu powietrza przez I stopień automatu. Jeśli podczas sprawdzania automatu wskazówka manometru opada, może to oznaczać, że zapomnieliśmy sprawdzić, czy butla jest prawidłowo odkręcona (ups...), albo że automat nie był prawidłowo serwisowany i ma bardzo mocno zanieczyszczony filtr wlotowy. W pierwszym przypadku wystarczy do końca odkręcić butlę, w drugim należałoby zmienić automat. Podczas kontroli automatu zapoznajemy się z układem i długością węży, konfiguracją alternatywnego źródła powietrza (octopusa, lub zapasowego automatu) i jego położeniem.

Kolejny punkt to sprawdzenie inflacji kamizelki i ewentualnie suchego skafandra - na tym etapie zapoznajemy się z inflatorem partnera i zaworem dodawczym jego suchego skafandra. Warto pamiętać, że sprawdzenie, czy (i jak) oba urządzenia działają, to za mało - należałoby jeszcze upewnić się, że zasilające je wężyki są poprawnie zamocowane i nie odczepią się pod wodą. Dobrze jest też poznać położenie "spłuczek" w kamizelce partnera, co gładko przenosi nas do jej oględzin. Sprawdzamy, czy wszystkie zapięcia są w porządku (ubieranie pod wodą rozpadającego się na kawałki partnera jest dość męczące i kłopotliwe), jednocześnie zapoznając się z ich położeniem i funkcjonowaniem, co może być bardzo pomocne, jeśli zajdzie konieczność szybkiego rozebrania partnera ze sprzętu. Ostatnią z ważnych rzeczy jest sprawdzenie balastu partnera - gdzie jest umiejscowiony (na pasie balastowym, czy w specjalnych kieszeniach) i czy to umiejscowienie jest właściwe. Powinniśmy sprawdzić, czy balast jest odpowiednio zamocowany i nie ma ryzyka, że partner go zgubi, oraz jak możemy szybko się go pozbyć, w sytuacji awaryjnej. Na koniec, żeby upewnić naszego partnera, że naprawdę dbamy nie tylko o jego bezpieczeństwo, ale również komfort, możemy sprawdzić, czy cały kołnierz maski znajduje się pod krawędzią kaptura - to na pewno zrobi na nim dobre wrażenie.

Pamiętajcie - "buddy check" to nie obciach, lecz naprawdę ważna procedura. A oprócz swoich podstawowych zadań, spełnia jeszcze jedną istotną funkcję - dla partnera to sygnał, że traktujemy go poważnie, że może na nas liczyć i zaufać nam pod wodą. Jeśli do partnera dotrze taki sygnał, z pewnością odwdzięczy się tym samym i tak powstanie prawdziwa para nurkowa, funkcjonująca razem, a nie dwóch płynących obok siebie nurków...

 

 

 

Podstawowym warunkiem, żeby para nurkowa funkcjonowała razem jest to, żeby cały czas pozostawała w kontakcie. Oczywiście nie oznacza to, żeby nie spuszczać wzroku z partnera, lecz o to, żeby wiedzieć gdzie jest. Przy odrobinie wprawy wystarczy poświęcić partnerowi tylko część uwagi - wszak nurkujemy po to, żeby podziwiać cuda podwodnego świata, a nie swojego

partnera. Nie można jednak zatracić się w tym podziwianiu i trzeba stale pamiętać o kontakcie z partnerem. Aby ten stały kontakt utrzymać, bez konieczności stałego obserwowania się wzajemnie, bardzo ważna jest odległość, w jakiej partnerzy znajdują się od siebie. Powszechnie przyjęte założenie, że właściwy dystans między partnerami uzależniony jest od przejrzystości wody, jest słuszne tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Oczywiście w warunkach prawie zerowej widoczności nurkowie powinni płynąć tak blisko siebie, jak tylko się da, w "kontakcie cielesnym", bo inaczej łatwo mogliby się zgubić. Gdy przejrzystość wody wzrasta, możliwe jest pewne "rozluźnienie" i zwiększenie odległości między nurkami w parze, ale tak naprawdę niewielkie, bo maksymalna, mająca racjonalne uzasadnienie, odległość między partnerami nie powinna przekraczać długości ręki. Dlaczego? Skoro mamy pozostać w stałym kontakcie, a nie chcemy bez przerwy wzajemnie wpatrywać się w siebie, musimy mieć możliwość zwrócenia na siebie uwagi w każdej chwili, żeby nawiązać kontakt. Jeśli odległość między nurkami jest odpowiednia, do nawiązania kontaktu wystarczy zwykłe dotknięcie. Pamiętajmy, że partner przede wszystkim służy pod wodą do pomocy w rozwiązywaniu problemów - im szybciej ta pomoc nastąpi, tym lepiej. Jeśli nurkowie będą w odległości kilku metrów od siebie, to po pierwsze istnieje duże ryzyko, że można nie zauważyć problemów partnera (oglądając przepiękną ośmiornicę), albo że nie zdążymy dopłynąć na czas, żeby udzielić pomocy, lub o nią poprosić... Poza tym jak pokazać tę piękną ośmiornicę partnerowi, który kilka metrów dalej ogląda "zwykłego" błazenka? Jeśli partner jest tuż obok, wystarczy sięgnąć, żeby zwrócić jego uwagę.

 

Nurkowie na każdym kroku stykają się z mniej, lub bardziej poważnymi Wielkimi Pytaniami "Co jest lepsze?" (CMAS czy PADI, suchy skafander z cordury, czy z neoprenu, klasyczny jacket, czy skrzydło, maska z czarnego, czy przezroczystego silikonu...). Jedno z nich dotyczy geograficznego umiejscowienia nauki nurkowania - czy lepsze są kursy w Egipcie, czy na Mazurach? Oczywiście jest to pytanie (jak większość Wielkich Pytań) bez jedynej słusznej odpowiedzi, ale jedno jest pewne - nauka nurkowania w mniej przejrzystej wodzie sprzyja wyrobieniu właściwych partnerskich odruchów. Nurkowie wychowani w Polsce lepiej czują potrzebę wzajemnej bliskości, mają ją "we krwi", wiedzą, dlaczego jest tak potrzebna i nie rozpływają się we wszystkie strony w pogoni za rybami - jeśli już, robią to w parach. Oczywiście nie oznacza to, że wszyscy nurkowie po kursach w ciepłych i przejrzystych wodach są złymi partnerami - po prostu ich trudniej tego nauczyć. Jeśli partnera widać dobrze nawet z odległości dziesięciu metrów, ryzyko zgubienia go jest minimalne, więc nie odczuwa się potrzeby bliskości - musi ona zostać w nurka "wpojona" na drodze świadomego zrozumienia, a nie podświadomej potrzeby.

Nie można zapominać, czemu tak naprawdę ten bliski kontakt nurków w parze ma służyć - przede wszystkim niesieniu pomocy w sytuacji zagrożenia. W ten sposób doszliśmy do jednej z psychologicznych podstaw nurkowania. Nurkowie powinni być zawsze świadomi potencjalnego zagrożenia i swojej roli, jako partnera. Powinni być zawsze gotowi do udzielenia partnerowi pomocy, której potrzebuje... No właśnie - a co w sytuacji, kiedy nie są gotowi...? Każdy na początku nurkowej przygody jest niedoświadczony i nawet gdyby bardzo chciał, nie da rady skutecznie pomóc partnerowi w każdej sytuacji. Po pierwsze, trzeba wiedzieć, jak pomagać, żeby nie zrobić sobie, ani partnerowi krzywdy, a po drugie, ta wiedza powinna działać na poziomie odruchów, zakorzenionych w podświadomości podczas wielokrotnie powtarzanych wizualizacji i ćwiczeń - wtedy ma szanse być skuteczna. Czy więc niedoświadczony, początkujący nurek będzie dobrym, skutecznym partnerem? Raczej nie, zwłaszcza dla innego niedoświadczonego nurka. Za to jemu z pewnością przyda się dobry, doświadczony partner.

 

Wiemy już, że przy doborze par nurkowych na etapie planowania istotne są dwa kryteria - preferencje towarzyskie (ważne dla czerpania z nurkowania radości) i poziom umiejętności i doświadczenia nurkowego (ważny dla zapewnienia w parze asekuracji na odpowiednio wysokim poziomie). W jakim stopniu te kryteria są istotne? Są niemal tak samo ważne. Oczywiście najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale co z tego, że nurkowanie będzie bezpieczne, jeśli zapamiętamy je jako koszmar, ze względu na partnera, którego nie darzymy sympatią? Przecież nurkujemy dla przyjemności...

 

 

Najłatwiej jest podzielić na pary grupę doświadczonych nurków - wystarczy wiedzieć, kto kogo lubi i sprawa załatwiona. Problemy zaczynają się, gdy natrafiamy na grupę o zróżnicowanym poziomie umiejętności - wtedy trzeba, obok kryterium towarzyskiego (które ani trochę nie przestaje być

istotne), wziąć pod uwagę kwestie bezpieczeństwa. Najbardziej sensowna wydaje się w takiej sytuacji metoda "łączenia ekstremów" - najbardziej doświadczonego nurka "parujemy" z najmniej doświadczonym i tak dalej, aż dojdziemy do "środka". Bardzo ważna jest przy tej metodzie jedna rzecz - ten bardziej doświadczony nurek w parze musi zdawać sobie sprawę z roli opiekuna i zgodzić się na nią. Do tego, na czym ta rola polega, jeszcze wrócimy. A jak podzielić na pary grupę samych niedoświadczonych nurków? Odpowiedź jest prosta - nijak... Moim zdaniem nurkowanie w grupie, czy parze, w której nie ma nikogo z odpowiednimi umiejętnościami nurkowymi i dużym doświadczeniem, jest zwyczajnie bez sensu. Pomijając już fakt, że może takie nurkowanie być niebezpieczne, to ma ono bardzo nikłe szanse być fajnym nurkowaniem. Dane mi było nieraz obserwować takie akcje w wykonaniu młodych stażem nurków i żadna z nich nie była zwieńczona sukcesem - kończyło się zwiedzaniem mułu, płynięciem zupełnie nie w tym kierunku, co trzeba, kręceniem się w kółko w toni, czy wracaniem brzegiem, lub po powierzchni, bo nie starczyło powietrza na powrót pod wodą... Pamiętajcie, młodzi nurkowie - warto zabrać pod wodę kogoś, kto zna dobrze akwen, będzie potrafił pokazać najciekawsze miejsca i komfortowo przyprowadzi was z powrotem do miejsca startu. I przy okazji zaopiekuje się wami pod wodą.

 

No właśnie, o co chodzi z tą opieką? Absolutnie o nic upokarzającego, deprecjonującego młodego nurka. Przecież w równorzędnej parze dwóch doświadczonych nurków, też opiekują się oni sobą wzajemnie. W parze o zróżnicowanych umiejętnościach nurkowych działa to bardziej jednostronnie, ponieważ "młody nurek" jeszcze nie umie zaopiekować się partnerem (nie tylko zapewniając mu odpowiedni poziom asekuracji, ale również odpowiedni poziom komfortu i przyjemności nurkowania, związany z tajnikami podwodnej nawigacji). Jeszcze nie umie, ale uczy się... Bo właśnie o naukę w tej opiece chodzi. Rola "opiekuna w nierównorzędnej parze nurkowej" nie polega tylko na zapewnieniu partnerowi bezpieczeństwa i przyjemności z nurkowania, ale na pokazaniu, jak to się robi, na podnoszeniu umiejętności mniej doświadczonego nurka. Oczywiście zdarza się, że taki nurek świadomie nie chce brać na siebie odpowiedzialności za partnera, woli być tym "prowadzonym" i czerpać z tego przyjemność, nie dąży do samodzielności. Ale w ten sposób godzi się na to, że już zawsze ktoś inny będzie mu wybierał partnerów. Natomiast nurek, który się rozwija, z czasem osiąga poziom, na którym sam będzie w stanie decydować, z kim chce dzielić przyjemność z przebywania w podwodnym świecie. Być może spodoba mu się idea bycia "opiekunem", dzielenia się swoim doświadczeniem z innymi nurkami? Z takich właśnie ludzi rekrutują się głównie przewodnicy i instruktorzy nurkowania. I na pewno dojrzeje do znalezienia idealnego partnera..

Kim jest partner idealny? Tak w skrócie, to ktoś, kogo znamy jak własną kieszeń, z kim pod wodą możemy porozumieć się nawet nie używając znaków nurkowych. Taki partner jest zawsze tam, gdzie powinien, nie musimy go szukać, bo wiemy gdzie jest... Jest naszym dopełnieniem, sprawiającym, że para nurkowa działa jak jeden organizm. I oczywiście ten ktoś powinien móc o nas powiedzieć dokładnie to samo. Taki partner to skarb, który naprawdę warto znaleźć, ponieważ w towarzystwie takiej osoby odczuć można pełnię radości z nurkowania w parze i przyjemność, jaka z dzielenia tej radości płynie. Znalezienie idealnego partnera nie jest rzeczą łatwą, ale naprawdę wartą zachodu, bo z reguły kończy się to wielką przyjaźnią. Czasami na takiego partnera czeka się latami, ale gdy już się go spotka, zwykle już po pierwszym wspólnym nurkowaniu wiadomo, że to właśnie ten...

 

Tekst i zdjęcia:

Piotrek Gliszczyński, Centrum Nurkowe  Nowa AMA

www.nowa-ama.pl

ul. Batorego 20/362,

02-591 Warszawa.