HotDive.com
Polski English Français Deutsch Italiano Español 
MISTRZOSTWA POLSKI HAŃCZA 2010
Autor: Robert Cetler, www.freediving.com.pl, 23-08-2010
Polska

Miały to być najliczniej obsadzone zawody głębokościowe w Polsce do tej pory. Niestety specyfika nurkowania w polskich, zimnych jeziorach powoduje, że freediverów dotykają różnego rodzaju infekcje - głównie nosa i zatok. Gdy więc w środę zaczęli przyjeżdżać zawodnicy, okazało się, że zamiast dwudziestu będzie ich o połowę mniej. Jeszcze tego samego dnia Adrian, Ola i ja wykonywaliśmy próbne nurkowania, które miały zadecydować o tym czy przystąpimy do zawodów. Na szczęście okazało się, że zatoki, trąbki słuchowe i kanały zębowe są na tyle drożne, że będzie można nurkować bez groźby poważnych urazów. Co do całej reszty, to wszystko było przygotowane perfekcyjnie, a pomoc aż trzech baz nurkowych (z którymi współpraca układa nam się bardzo dobrze już od kilku lat), jak i gospodarstwa Państwa Kasprzak, które nas gościło, zachęcało do przyjazdu (nawet tych, którzy nie startowali). Na wieczornej odprawie, która odbyła się w siedzibie Banana Divers, dopracowano ostatnie szczegóły i dokonano deklaracji, dotyczących głębokości jutrzejszych nurkowań.

W czwartek, po skromnym śniadaniu (niektórzy w ogóle odpuszczają sobie ten posiłek), pierwsza grupa zawodników została odtransportowana łodzią do oddalonej o kilkaset metrów platformy nurkowej. Na kilkanaście minut przed startem pierwszego zawodnika do akcji wkracza Robert Kalchert z bazy Submariner, który sprawdza czy po drodze na dół nie znajdują się jakieś przeszkody ( splątana lina lub sieci), które mogłyby doprowadzić do poważnego wypadku. Robert sprawdza także czy kamera, którą po raz pierwszy w historii naszych zawodów była zamontowana na dole działa poprawnie, a talerz na którym umieszczone są plakietki jest odpowiednio oświetlony. Po wynurzeniu nurka sprzętowego, do boju ruszyli „bezdechowcy".

Pierwszym startującym i zarazem najmłodszym zawodnikiem był Karol Szaro. Karol już w zeszłym roku pokazał, że podchodzi do zawodów na poważnie, a w pierwszy dzień wysoko postawił poprzeczkę nurkując na 45m w stałym balaście z płetwą. Po nim wystartował Adrian, który jeszcze dzień wcześniej zarzekał się, że nie da rady wystartować i zostanie „safety diverem", a po wynurzeniu z głębokości 40m i wykonaniu procedury, zaczął sobie pluć w brodę czemu nie zadeklarował więcej. Co do mnie, to na pierwszy ogień poszło nurkowanie bez płetw czyli CNF. Jako czwarta w kolejności zanurkowała Ola. Dla niej to, jak i każde następne nurkowanie na tych zawodach, było jedną, wielką niewiadomą. Po prostu miała zbyt mało okazji, żeby sprawdzić na co ją stać, więc te zawody potraktowała jako sprawdzian. No i nie poszło tak źle, bo na zadeklarowaną głębokość 30m dotarła bez większych trudności. Na identyczną głębokość zanurkował również Tomek Bryl z tym, że Tomek nurkował w kategorii stałego balastu bez płetw. Podobnie jak ja, „Brylek" nie bardzo czuje tą konkurencję i stosuje nawet przybliżoną do mojej, technikę, dlatego podszedł do tematu bardzo luźno. Wszyscy zawodnicy startujący po Tomku, również wybrali CNF. Powodów z pewnością było wiele, ale moim zdaniem, w naszych warunkach kiedy okazji do nurkowania nie ma zbyt wiele a zimna woda ogranicza czas spędzony w wodzie, każdy stara się zanurkować jak najgłębiej, a w nurkowaniu bez płetw jednak osiągane głębokości są najmniejsze. I tak Piotr Grenda gładko zaliczył 25m. Arek Skóbel mimo osiągniętej, tej samej głębokości, stracił punkty za nieprzepisowe chwytanie się liny podczas zanurzania. Na identyczną głębokość zanurkował Filip Jakubiak z tym, że deklarował głębokość o 10m wyższą niestety kosztowało go to aż 11 punktów karnych. Łukasz Piszczek również miał problem z dotarciem do zadeklarowanej głębokości, a Dorota Polaczek mimo udanego nurkowania, na powierzchni rozluźniła się tak bardzo, że zanurzyła drogi oddechowe, a to karane jest dyskwalifikacją. Gdy już wszyscy zakończyli swoje próby, dopłynęli do brzegu i przebrali się, mogli w końcu zaspokoić swój głód pysznymi potrawami z kuchni Państwa Kasprzak. Reszta dnia upłynęła na odpoczynku i rozmowach na różne tematy, chociaż najczęściej przewijał się temat freedivingu, bo zawody to nie tylko rywalizacja, ale też okazja do spotkania i wspólnej dyskusji na temat bezdechu, technik i sposobów treningowych.

Mimo, iż noc była deszczowa i burzowa, piątkowy ranek przywitał wszystkich słoneczną pogodą (która zresztą utrzymała się do ostatniego dnia zawodów). Drugi dzień z pewnością należał do Adriana Kwiatkowskiego. Nie dość, że nurkował tego dnia dwukrotnie (niestety nie mógł uczestniczyć w trzecim dniu zawodów i otrzymał zgodę na dwa nurkowania jednego dnia - jako pierwszy i jako ostatni zawodnik), to jeszcze pierwsze nurkowanie tego dnia zakładało przekroczenie jego „personal best" o 10 m. Adrian poradził sobie z zadaniem znakomicie i już drugiego dnia wywalczył sobie miejsce na pudle. Pozostali zawodnicy również nie mieli problemów z osiągnięciem swoich deklaracji z wyjątkiem Piotra Grendy, któremu pechowo zatkało się ucho (niestety nurkowie „bezdechowi" nie mają czasu na próby odetkania się na głębokości. Jeśli coś „nie idzie" trzeba zawrócić). Do udanych, ten dzień mogli zaliczyć Dorota i Ola. Pierwsza spokojnie poradziła sobie z głębokością 25m, płynąc w krótkich płetwach do nurkowania sprzętowego. Druga zaś wykonała płynne nurkowanie na tą samą głębokość z tym, że nurkując żabką. Wieczorem po odprawie odbyła się impreza, na którą między innymi składał się pokaz slajdów Doroty Polaczek z jej wypraw dookoła świata. Dowiedzieliśmy się, że nie wydając fortuny można przeżyć przygodę życia. Gwoździem programu był „kociołek" przygotowany przez Jarka Bekiera, a że zawodnicy następnego dnia mieli przerwę w nurkowaniu, można było sobie pozwolić na nieograniczoną degustację jedzenia i picia (czyt. piwa). O tym, że impreza się udała świadczyć może to, że ostatni opuszczający bazę nie mieli problemów z trafieniem Jdo swoich pokoi i łóżek, gdyż było już całkiem jasno

Sobota była dniem przerwy, ale to nie znaczy, że była dniem lenistwa. Jak co roku udaliśmy się do kina w Suwałkach, a że było nas sporo, to załapaliśmy się na ulgowe bilety grupowe. Zaraz po seansie trzeba było dość szybko wracać do Błaskowizny, gdyż na zawodników czekała kolejna, tradycyjna atrakcja, tzn. „Bania", czyli chłopska sauna, która pozwala poczuć klimat tamtejszych okolic.

Trzeciego dnia zawodów padały najlepsze wyniki. Wyraźnie widać było, że zawodnicy się rozkręcili. Na uwagę zasługuje występ Arka Skóbla, który z powodzeniem „zaatakował" 50m i widać, że jest zawodnikiem zmotywowanym na poprawę swoich wyników. Słowa uznania należą się również Łukaszowi, który poprawił się o całe 10m, pokonując swoje bariery związane z wyrównywaniem ciśnienia. Dorota pokazała, że podejście na luzie jest kluczem do sukcesu i gładko dotarła na głębokość 28m. Ten dzień nie należał jednak do udanych dla Oli. Mimo ambitnej deklaracji, nie udało się jej dotrzeć na zaplanowaną głębokość. Po powrocie z miejsca nurkowań, pozostaje jeszcze część oficjalna, na którą zostali zaproszeni wszyscy uczestniczący w zawodach. Każdy otrzymał okolicznościowe upominki, a zwycięzcy cenne nagrody . Pozostało już tylko spakować się i pożegnać. Kolejne głębokościowe Mistrzostwa Polski za dwa lata!

Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy pomagali w organizacji zawodów. M. in. dla: Radka za organizację całych zawodów oraz sędziowanie, dla baz nurkowych Banana Divers, Adriatic, Submarine, dla firmy GralMarine, dla Pana Starosty Suwalskiego Szczepana Ołdakowskiego oraz Pani Anny Micielicy ze Starostwa Powiatowego w Suwałkach za objęcie Mistrzostw patronatem i ufundowanie pucharów, dla Stowarzyszenia Safe Water za wsparcie informacyjne, dla sponsora głównego Mistrzostw Firmie MARES oraz pozostałych sponsorów Firmom LeaderFins, Tapkar oraz Panda Security, dla Michała, który opracował i prowadził stronę internetową Mistrzostw oraz dbał o bezpieczeństwo zawodników jako safety diver, dla Krzyśka, który po raz kolejny niezawodnie sędziował zawody, dla Andrzeja, który dbał o nasze bezpieczeństwo medyczne, dla Justyny, Oli i Doroty, dla Łukasza i Pauliny, dla Adama i Asi oraz Ani oraz dla Państwa Kacprzak za wspaniałą gościnę oraz doskonałe obiady.

Robert Cetler

Freediving Poland