HotDive.com
Polski English Français Deutsch Italiano Español 
NASZA PODRÓŻ DO MEKSYKU...
Autor: Marta Norberciak, 08-05-2011
Meksyk

Nurkować jaskiniowo można w wielu miejscach na świecie: wschodnia i zachodnia Europa, południowo-wschodnia Azja, Południowy Pacyfik, Hawaje, Brazylia oraz oczywiście najbardziej popularne miejsca na świecie Floryda i Meksyk. Obszarem, który nas zainteresował był Półwysep Jukatan Riwiera Maya w Meksyku.

Jest kilka powodów. Po pierwsze wszyscy mięliśmy już dosyć zimy a zwłaszcza nurkowania zimą. Meksyk wydał nam się idealnym rozwiązaniem. Poza tym, nie ma chyba na świecie drugiego rejonu z tak dużą ilością podwodnych jaskiń. Ciepła (26oC), przejrzysta woda, łatwo dostępne miejsca nurkowe oraz najprawdziwsza dżungla dookoła - to prawdziwa mekka nurków jaskiniowych. Większość tych jaskiń jest dość płytko położona, co daje niezwykłe możliwości eksploracyjne. Dodatkowo jesteśmy nad ciepłym Morzem Karaibskim i dookoła rozciągają się piękne, białe plaże. Raj na ziemi - zwłaszcza dla parki z 3-letnim dzieckiem.

 

Nasza podróż była długa i wyczerpująca.: Kraków-Warszawa-Amsterdam-Cancun-Tulum. Dotarliśmy na miejsce w nocy 6 lutego, ale nocleg mięliśmy zarezerwowany od 7 lutego. Mój głupi błąd w rezerwacji wynikał z założenia, że skoro wyruszamy 6.02 i lecimy 11 godzin samolotem, to musimy dotrzeć następnego dnia. Zapomniałam tylko o siedmiogodzinnej różnicy czasu. Na szczęście wszystko dało się jakoś odkręcić. Zamieszkaliśmy w hostelu, gdzie miejsce zarezerwowali nam znajomi z Tulum. Nie przytoczę tutaj nazwy hostelu, bo raczej go nie polecam. Następnego dnia ukazały nam się wszystkie uroki ciepłego klimatu meksykańskiego.

Jukatan, odmiennie do reszty Meksyku, nacechowany jest budową krasową. Jaskinie, które tam występują powstały w większości na skutek procesów, które polegają na rozpuszczaniu przez wodę deszczową niektórych skał (w tym wypadku wapienia) zwanych krasowiejącymi. Poziomy mórz i oceanów zmieniały się w wyniku kolejnych zlodowaceń. Podczas ostatniego zlodowacenia, poziom wody na tym obszarze był tak niski, że wiele z podziemnych korytarzy było wystawione na działanie powietrza przez setki lub tysiące lat. Pozwoliło to na powstanie niezliczonej ilości stalaktytów, stalagmitów oraz kolumn o przeróżnych kształtach i rozmiarach. Następnie, ocieplający się klimat rozpuścił lodowiec i jaskinie zostały wtórnie zalane. W niektórych miejscach jaskinie zapadły się tworząc CENOTES.

 

 

Wejścia do jaskiń, czyli cenotes, znajdują się w dżungli. Jednak wiele z nich jest położona wzdłuż głównej drogi 307 oraz drogi prowadzącej do Coba. Było nam to bardzo na rękę, ponieważ nie mieliśmy własnego samochodu i byliśmy skazani na pożyczanie lub wypożyczanie. Nasze pojazdy mechaniczne były zróżnicowane, jak cenoty. W związku z tym, że do niektórych jaskiń trzeba wjechać spory kawałek do dżungli, najlepszym wyborem jest samochód terenowy 4x4. Jednak zdecydowanie najciekawszym okazem był żuk przerobiony na nurkowóz: „The Beast". Osobom podróżującym z dziećmi radzę zapomnieć o fotelikach dziecięcych itp. Nasza pociecha jeździła, siedząc mi na kolanach, często na przednim siedzeniu (bo nie było tylnych). Zdarzyło się jej również jechać na tzw. „pace", bo łapaliśmy stopa na plażę. Ciekawym zjawiskiem zaobserwowanym przeze mnie był widok całej, czteroosobowej rodziny na jednym rowerze. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.

 

Mięliśmy wiele planów nurkowych i podróżniczych, ostatecznie jednak spędziliśmy dwa miesiące nurkując w tamtejszych jaskiniach (z wyjątkiem kilkudniowego wypadu do Belize). Niewiele osób wie, że właśnie na Jukatanie znajdują się dwa najdłuższe zalane systemy jaskiniowe na świecie: Sistema Sac Aktun oraz Sistema Ox Bel Ha. Celowo nie piszę, który system jest dłuższy, ponieważ są one aktywnie eksplorowane i tylko w trakcie naszego pobytu dwukrotnie zmieniało się pierwsze miejsce na listach najdłuższych systemów. Ostatnie odkrycia należą do ekipy Roberta Schmittnera, którzy połączyli Sistema Sac Aktun oraz Sistema Aktun Hu.

 

 

Sistema Sac Aktun znajduje się jakieś cztery kilometry od miejscowości Tulum, na drodze do Coba. Głównym wejściem do jaskini jest Gran Cenote.  Łatwo tam dotrzeć, ponieważ tuż przy drodze jest parking oraz znak Gran Cenote. Po zapłaceniu 120 pesos (ok. 30 zł) wejściówki, można przygotować się do nurkowania, korzystając z kamiennych stołów, pod które podjeżdżamy samochodem. Stąd maszerujemy schodkami do cenoty i... do wody. Ponieważ jest to bardzo popularne miejsce, można tu spotkać grupy nurków rekreacyjnych oraz liczne grupy osób snorklujących. W Gran Cenote jest możliwość wypożyczenia kamizelki dla dziecka. Nasza kruszynka ma również swoje płetwy. Z takim ekwipunkiem skoczyła do wody i była pierwsza w... jaskini. Skorzystała z liny na powierzchni wody i podciągnęła się do środka jaskini. Jest tam dosyć bezpiecznie dla dzieci (chociaż ok. 5 m głębokości) i czysta woda. To ważne, ponieważ nie wszystkie cenoty nadają się do pływania. Dodatkową atrakcją dla dzieci jest istna „kolekcja" zwierząd: pawie w klatkach, konie i najlepszy przyjaciel człowieka, pies. To jak wycieczka do zoo. Naszym celem jest nurkowanie jaskiniowe.

Jest wiele możliwych dróg do wybrania w tej jaskini. Podczas pierwszego nurkowania popłynęliśmy liną cavern'ową w stronę upstream. Kiedy dotarliśmy do znaku „STOP UNLESS CAVE TRAINT", wykorzystując własne kołowrotki, tworzymy połączenie z główną liną w jaskini. Płynąc główną liną, która w pewnym momencie skręca ostro w lewo, docieramy do kolejnej cenoty Ho-Tul. W tym momencie można zrobić koło łącząc się z liną Cuzan Nah, my jednak poszliśmy tam bez przewodnika, więc postanowiliśmy zawrócić. Gran Cenote jest najbardziej znaną jaskinią i najwięcej zdjęć jest właśnie z stąd. Znajdziemy tutaj nie tylko przepiękne stalaktyty i stalagmity, ale także jest łatwo dostępna ze sprzętem fotograficznym. Gigantyczne korytarze, bogato udekorowane - mamy wrażenie jakbyśmy zwiedzali podziemny pałac maharadży.

Podczas kilku kolejnych nurkowań, zamiast skręcić w lewo tak jak prowadzi główna lina, postanowiliśmy zrobić „jumpa" do Paso de Lagarto. Stąd znowu mamy niezliczoną ilość korytarzy, do których można wpłynąć. My popłynęliśmy główną liną, ponieważ tą drogą można dopłynąc do Cenote Calimba (wejście jest po drugiej stronie drogi na Cobę). Trawersu, co prawda nie zrobiliśmy, ale udało nam się zanurkować w Cenote Calimba. Niesamowita szata naciekowa. Perfekcyjna jaskinia do robienia zdjęć, ze względu na białe ściany oraz dekoracje. Ma się uczucie latania pomiędzy lasem stalaktytów i stalagmitów. Maksymalna głębokość w obu jaskiniach to ok.12 m.

Interesującą i zarazem piękną cenotą jest Mayan Blue. Sama cenota wygląda jak urocze jeziorko w środku dżungli. Miejsce również jest popularne, ale głównie wśród nurków jaskiniowych, chociaż można spotkać grupki osób przyjeżdżających popływać. Nasza trójka również stanowiła nie lada atrakcję, a to za sprawą samochodu, którym tam przyjeżdżaliśmy: „The Beast" (wspomniany już wcześniej). Znaleźli się nawet tacy, którzy nas fotografowali w tym unikalnym autku pośród wielkich jeepów 4x4. Mayan Blue jest niezwykłym miejscem. Można spędzić całe swoje wakacje nurkując tylko w tych jaskiniach i każde nurkowanie będzie inne. Mayan Blue stanowi część Sistema Naranjal. Brama wjazdowa znajduje się tuż przy drodze 307, ale na parking trzeba jechać ok. 1 km w głąb dżungli. Znajdują się tu trzy jaskinie.

 

Zaraz po zanurzeniu się, po lewej stronie, jest wejście do A-Tunel. Kawałek dalej jest następna jaskinia: B-Tunel Tunel, gdzie postanowiliśmy zanurkować. W jaskini jest główna lina, ale nie z powierzchni, więc trzeba poprowadzić poręczówkę i dowiązać się do niej. B-Tunel wiedzie upstream (podobnie jak A-Tunel). Jaskinia jest dość niezwykła. Raczej nie ma tu szaty naciekowej i jest dosyć ciemno, ponieważ ciemne ściany dosłownie pochłaniają światło latarki. Mistyczny, surowy klimat, jaki tu panuje, dosłownie zaprasza do środka. Jest to jedna z jaskiń, w której można spotkać haloklinę (zjawisko mieszania się słodkiej wody z wodą morską). Jest to najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Po ok. 30 min docieramy do E-Tunel, który nie jest oznakowany. Można jednak, przy użyciu kołowrotka odbić w prawo z głównej liny i połączyć się z następną w E-Tunel. Tutaj jest już więcej dekoracji i jaskinia bardziej przypomina typową meksykańską jaskinię. Aby w pełni nasycić się widokami tych jaskiń, najlepiej zaplanować sobie dekompresyjne nurkowanie. Maksymalna głębokość, jaką tu znajdziemy to 20 m. Jeśli zdecydujemy się popłynąć główną poręczówką w B-Tunel do końca dotrzemy do poprzecznej liny, prowadzącej do A-Tunel.

Na drugim końcu jeziorka znajduje się trzeci otwór jaskini The Dead Zone. Jest to kierunek downsream w stronę Sistema Ox Bel Ha. Tutaj również trzeba samodzielnie poprowadzić poręczówkę z powierzchni i dołączyć się do głównej liny... i tu uwaga, trzeba wiedzieć, która to lina. Tutaj mamy kilka opcji w tej jaskini. Główna lina doprowadzi nas do Cenote of the Sun. Ta jaskinia również jest połączona z A-Tunel, ale droga jest nieco bardziej skomplikowana nawigacyjnie. Jaskinia jest ciemna, ale niezwykle bogato udekorowana. Przeraża i jednocześnie zachwyca.

Po przeciwnej stronie drogi 307, na wysokości Mayan Blue, znajdziemy Cenote Naharon ("the dark cave"). Canota jest również częścią Sistema Naranjal. Naharon jest dość nietypową jaskinią ze względu na czarne ściany. Inną nazwą dla cenoty jest Cristal Cave, ze względu na krystalicznie czystą wodę (tak przynajmniej twierdzą Majowie). Możliwe jest zrobienie trawersu z Naharon do Mayan Blue, ale jeśli najlepiej wynająć do tego przewodnika.

         Jedną z piękniejszych jaskiń jest Sistema Minotauro. Wejście do cenoty znajduje się na drodze 307 między Tulum a Playa del Carmen. Cenota nie jest zachęcająca i nie nadaje się do pływania dla dziecka. Można tutaj jednak wykonać bardzo ciekawe nurkowania np. koło („skaczemy" od jednego korytarza do drugiego, aż zatoczymy koło i „wylądujemy" w tej samej cenocie). Nie jest to bardzo skomplikowane nawigacyjnie, ale wymaga solidnego planu nurkowego. Znajdziemy tam piękną szatę naciekową. Sama jaskinia jest szeroka, ale dosyć płytka, więc trzeba uważać, aby nie uszkodzić drobniutkich i bardzo delikatnych formacji. Dodatkową atrakcją jest niesamowita haloklina.

         Wyjątkowo ciekawym rozwiązaniem na rodzinny „wypad" nad wodę, Jest Cenote Luk's Hope należące do Sistema Actun Ha. Cenota została sztucznie poszerzona i dookoła właściciele rozwinęli infrastrukturę dla turystów: toaleta, sklepik ze słodyczami, kamizelki ratunkowe dla dzieci a nawet... telewizor. Są leżaczki, na których można się poopalać. Ciekawe jest to, że nie ma tam zbyt dużo ludzi, a już na pewno nie nurków. Jedną z przyczyn jest fakt, że do tej jaskini wszyscy zazwyczaj płyną z innej cenoty Car Wash i nie wiele osób wie o drugim wejściu.  Sama jaskinia jest dość wymagająca: wąskie korytarze (niektóre dostępne tylko w konfiguracji side-mount), głębokość waha się od 3-20 m i całe nurkowanie to niezła gimnastyka. Pozytywnym aspektem jest fakt, że praktycznie nie ma tam osadu, który można by zmącić.

         Ostatnią jaskinią, jaką chcę opisać i zarazem najpiękniejszą (moim zdaniem) jest Chan Hole (Mała Dziura). Nazwa doskonale oddaje wygląd cenoty. Nie ma tam możliwości pływania, ale właściciel ma duży ogród i trampolinę, więc dziecko ma, co robić. Początek jaskini jest niepozorny ciemny i dość nieciekawy. Po przepłynięciu kilku metrów otwiera się przed nami ogromna sala „pałacowa". Nurkując, zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy tylko drobną cząsteczką w tym ogromnym wszechświecie. Miejsce to jest niezwykłe również z innego powodu. W 2006 r meksykańscy archeologowie odnaleźli tutaj, liczący sobie 10 000 lat, szkielet młodego chłopca. Jest to jeden z najstarszych szkieletów Ameryki. Chłopiec prawdopodobnie został pochowany rytualnie w plejstocenie, gdy poziom wody w jaskiniach był ok. 150 m niżej. Razem ze szkieletami kobiety z Najaron, kobiety z Las Palmas oraz mężczyzny z El Templo, chłopiec z Chan Hol stanowi klucz do zrozumienia, skąd przybyli pierwsi osadnicy do Ameryki.

         Ruiny miast i świątynie Majów w środku dżungli, wspaniałe piaszczyste plaże Riwiera Maya oraz cudowne jaskinie, to wystarczające powody, żeby odwiedzić Jukatan. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i z pewnością Jukatan jest wymarzonym miejscem dla nurków pragnących spędzić wakacje z rodziną.